Historia

Alicja M.
Katowice

PRZED: Mój stary, ciężki, wysłużony laptop stacjonował na półce w salonie. Kiedy chciałam go użyć, lądował na stole, który musiałam przesuwać, by sięgnąć kablem do drukarki. Kawa z mężem, planszówka z dziećmi, a laptop na półkę. Najgorsze było wyjście do pracy. Do jednej torby laptop z przedłużaczem (bateria już dawno padła). Do drugiej- nuty. Trzeci ładunek to flet. PO: Mój nowy, leciutki, nowoczesny laptop mieści się w torbie tuż obok nut. W sumie to jest od nich niewiele grubszy! Teraz półleżąc na sofie z laptopem na kolanach, jako wiceprezes stowarzyszenia, rozsyłam oferty koncertów, piszę kolejne projekty, a pomysły same wpadają mi do głowy. W szkole oglądam z uczennicą nagranie koncertu słynnego flecisty. Dla kolejnej szybko wypisuję ćwiczenie w edytorze nut, a drukarka po chwili wypuszcza gotowe nuty. Pomiędzy lekcjami, jako kierowniczka sekcji, piszę sprawozdania z popisów, wypisuję zgłoszenia na konkursy, w excelu analizuję wyniki egzaminów. Wieczorem mam ochotę ugotować coś ekstra. W Internecie szybko wyszukuję przepis, którego nie muszę drukować (oszczędność lasów!), gdyż laptop stawiam na blacie. W salonie na stole rozkładam talerze. Rodzina jest zachwycona. Ja też.

Liczba głosów:

30